Na jednym z seminariów odnośnie rozwoju osobistego prowadzący zwrócił nam uwagę na to, że w momencie gdy wchodził na salę każdy zdążył go ocenić i na swoj sposób wyrobić sobie o nim pewną wstępną opinię. To prawda. Gy zobaczyłam tego Pana pomyślałam, że wygląda jak pilot. Potem jego uśmiech skojarzył mi się z uśmiechem gremlina. Tak automatycznie pojawiły mi się takie porównania.
I to nie jest może jakąś szczególną krytyką. To doświadczenie pozwoliło mi jednak dostrzec, że mimo złej woli, oceniamy ludzi, często automatycznie. A to ocenianie łatwo przeradza się w krytykę.
Zawsze uważałam, że nie jestem osobą osądzającą czy krytykującą, dlatego moje własne myśli na temat prowadzącego zaskoczyły mnie. Zdałam sobie sprawę, że ten rodzaj oceniania, mimo że automatyczny, wręcz podświadomy i przeze mnie niechciany, to jednak jest obecny. I zaczęłam zwracać na te pojawiające się myśli i oceny uwagę. I zdarza mi się czasami tak „od ręki” ocenić kogoś po jednorazowej wypowiedzi, po sposobie bycia czy nawet ubioru. Cieszę się, że jestem tego świadoma, gdyż teraz ten schemat widzę i mogę nad nim pracować, zmniejszać jego siłę. Dzięki tej świadomości, zaraz po zauważeniu tych myśli, one po prostu znikają, bo nie są dla mnie ważne, bo nie widzę sensu ich istnienia, w myśl powiedzenia: „Nie oceniaj książki po okładce”.
Często krytykujemy zachowania ludzi gdy zrobią coś niezrozumiałego do naszego rozumienia rzeczywistości, naszych wartości i przez nas przyjętych norm. Nie rozumiejąc czyjegoś postępowania, automatycznie włącza się funkcja oceniania, a następnie krytyki. A przecież nie znamy motywu postępowania innych, nie znamy ich przeszłości, przekonań, nie wiemy w jaki sposób dana osoba została ukształtowana i wychowana. Nie możemy mieć również pewności, że zachowanie, postępowanie innych jest naprawdę złe. Bo może nasze własne przekonania i wartości każą nam widzieć innych i ich działania w określony sposób.
Jak często zdarzają Ci się sytuacje, w których oceniasz innych po pierwszym krótkim spotkaniu? Ile razy automatycznie pomyślałaś o kimś niekorzystnie tylko ze względu na aparycję? W jakich momentach i sytuacjach pojawia się najczęściej u Ciebie ocenianie czy krytykowanie?
A co z krytyką wobec siebie? Czy Twoje życie wygląda tak jak byś tego pragnęła? Czy osiągnęłaś rzeczy, których pragnęłaś? Czy żyjesz w zgodzie ze sobą? Czy decydujesz się na próbowanie nowych rzeczy, na nowe doświadczenia życiowe? Czy pozwalasz sobie na ryzyko?
A jeśli nie, to co stoi na przeszkodzie?
Może właśnie krytyka wobec siebie? Ocenianie siebie jeszcze przed podjęciem działania? Spisanie się na straty jeszcze przed startem? Stwierdzasz, że nie dasz rady, że nie potrafisz, że to za trudne, niemożliwe dla Ciebie, niemożliwe do zrobienia. Może krytykujesz swoją aparycję, sposób mówienia, swoją niewystarczającą wiedzę, swój sposób bycia, brak przygotowania i wiele innych. Może to one Ciebie skutecznie powstrzymują przed zrobieniem tego kroku, przed zmianą na lepsze?
Może do tej własnej oceny siebie dochodzi porównywanie się z innymi i jeszcze większa ocena typu: tamtej osobie się udało bo ona wiedziała wiecej, bo miała inne zaplecze, inny poziom życia, inną charyzmę, odpowiedniejszy charakter, większą siłę, determinację……i tak dalej. Nasza głowa napędzana przez krytykę wymyśli setki powodów.
Pewnego dnia właśnie to wyraźnie zauważyłam, zrozumiałam. To, że przecież często dla siebie jesteśmy większymi krytykami i oceniamy siebie surowiej niż innych. Innym często dajemy uznanie, podziw za ich osiągnięcia, podczas gdy siebie krytykujemy za to, że nie zrobiliśmy wystarczająco dużo. Wierzymy, że inni potrafią, a my nie. Wierzymy w to, ponieważ częsta krytyka wobec siebie samych każe nam w to wierzyć. Im bardziej tą krytykę wobec siebie karmimy, im więcej uwagi jej dajemy, tym bardziej obecna ona jest i będzie w naszym życiu. Z kolei im częściej ją słyszymy, tym bardziej w nią wierzymy. A swoją obecnością będzie ona zabierała nam szansę na rozwój i osiągnięcie życia jakiego chcemy.
Ocenianie i krytykowanie innych to jeden biegun. Ale większym problemem jest ten drugi biegun, czyli krytykowanie samych siebie, które pojawia się częściej i ma nas nas same bardzo negatywny wpływ.
Czy ten schemat odpowiada Twojemu?
Ocenianie, czy krytykowanie innych to zaledwie wierzch góry lodowej. Uważam, że najczęściej krytykujemy siebie, sobie dajemy najbardziej popalić, a krytyka innych to taki efekt uboczny.
Nieprzepracowane własne tematy wywołujące krytykę wobec samych siebie, będą uwidaczniać się w innych. To co jest w Tobie, będzie odbijało się w innych, jak w lustrze. Zatem, nie tylko będziesz krytykowała siebie i innych, ale i również doznasz krytyki ze strony innych, która będzie potwierdzała to co jest w Tobie do przepracowania, która pokaże co jest niewygodnego i czym powinnaś się zająć aby odnaleźć siebie i żyć w zgodzie ze sobą.
Wierzę w to, że jeśli jesteśmy spełnione, czujemy się w zgodzie ze sobą, realizujemy się, podążamy za swoimi pragnieniami, nie obwiniamy się gdy po drodze coś nie wyjdzie, wierzymy w siebie i doceniany siebie, swoje dotychczasowe osiągnięcia, gdy kochamy siebie takimi jakie jesteśmy, wtedy nie ma tyle miejsca na negatywną ocenę siebie, z której rodzi się krytyka wobec siebie.
Wszystko tak naprawdę sprowadza się do nas samych. Pokochaj i zaakceptuj siebie, a wtedy będzie mniej miejsca na strach, rozczarowanie, krytykę. Tym samym pojawi się więcej miejsca na działanie, które z kolei wzmocni poczucie Twojej wartości. Potwierdzają to słowa Tony Robbinsa:
„Progress equals happiness”, co oznacza „postęp równa się szczęściu.”
Krytykując siebie za to, że może kiedyś coś Ci nie wyszło, za to, że się boisz podjąć ryzyko, za to, że się boisz żyć po swojemu, za to że nie masz siły by zadbać i zawalczyć o siebie, o swoje szczęście, za brak odwagi i motywacji do działania, skupiasz się na tych negatywnych stronach i co więcej, dajesz siłę krytyce, wzmacniasz ją poprzez ciągłą koncentrację na niej.
„Where focus goes, energy flows” (Tony Robbins), co oznacza „tam gdzie podąża koncentracja, płynie energia.”
W takiej sytuacji pozostaje bardzo mało przestrzeni i energii na pozytywną moc. Twój wewnętrzny krytyk, Twój wewnętrzny dialog wobec Ciebie samej odbiera Tobie Twoją cenną energię, chęć do działania i wiarę w siebie i swoje możliwości.
Co zrobić by poradzić sobie z krytyką, by zminimalizować jej wpływ na Twoje życie?
1. Pierwszym krokiem do poradzenia sobie ze swoim krytykiem jest świadomość jego obecności, świadomość i uznanie tego faktu, że krytykujesz siebie samą i tym samym odbierasz sobie szansę na szczęście.
2. Kolejnym krokiem jest zauważanie powtarzających się schematów, czyli sytuacji w jakich krytukujesz się szczególnie okrutnie. Co powoduje, że zaczynasz się negatywnie oceniasz, krytykować? Co lub kto to wywołuje?
3. Gdy już będziesz miała świadomość tych schematów i zauważysz kiedy są one szczególnie widoczne, będzie Ci łatwiej nie brać ich tak na poważnie i ulegać ich sile i woli. Gdy nie będziesz skupiała się na tej krytyce, wówczas ją osłabisz, odbierzesz jej moc. A stanie się tak poprzez jej zauważenie i spojrzenie na nią jako na automatyczny schemat z przeszłości. I stopniowo z każdą kolejną świadomością jej istnienia i zauważeniem pojawienia się tego samego schematu, jego pojawianie się będzie rzadsze i krótsze. Ponieważ bez dawania energii tej krytyce, nie będzie miała czym się żywić i tym samym nie będzie tak częstym i uporczywym gościem. Nie oznacza to, że jej nie będzie albo, że zniknie kompletnie. Ale nie dając jej uwagi, będziesz miała wystarczającą przestrzeń na miłość dla siebie i działanie, które doda Ci energii życiowej, a nie po raz kolejny odbierze.
A gdy przestaniesz być tak surowym krytykiem wobec siebie, a tym samym pokochasz siebie bardziej, wówczas będziesz miała większe zrozumienie i mniej krytyki wobec innych. A to uwidoczni się w lepszych kontaktach z ludźmi, lepszych relacjach, być nowe w postaci nowych znajomości. A najważniejszą rzeczą jest to, że Ty wewnętrznie sama ze sobą będziesz czuła się lżej, spokojniej, po prostu lepiej, na kolejnym poziomie ?

